FANDOM


  • W odcinkach "Kryształowanie" Starlight opowiada o tym jak Sunburst dostał znaczek, i w chwili gdy Sunberst wybiega z domu, chwille później widzimy jednorożca, który za pomocą magii niesie Sunbursta i ma sierść w podobnych kolorach i niebieskie oczy jak Sunberst,... Dodatkowo jego znaczek to prawdopodobnie kilka niebieskich gwiazdek jakie są widoczne również na znaczku Sunbursta... Czy to mógły być jego ojciec? I co się z nim stało bo, już w odcinku "Rodzinna mapa" go nie widzimy?

      Wczytuję edytor...
    • Ja mam teorię, że nie żyję. W kolejnych sezonach coraz częściej pojawiały się wątki bycia sierotą. Przykładowo rodzice Applejack na jakieś 99% zginęli, tak samo ojciec tej córki dziewczyny Quibble Pantsa (wnioskuje po tym, że wypowiadała się o nim w czasie przeszłym). Z tym, że nie powiedzieli nigdy wprost słowo ,,śmierć" czy coś. To logiczne, bo co jak co, ale jest to bajka dla dziewczynek w wieku ok. 5 lat, a dla większości z nich życie i śmierć jest zdecydowanie zbyt trudnym tematem. Odnoszę wrażenie, że jest to takie wyciągnięcie ręki w stronę dzieci, których rodzice umarli, żeby co sprytniejsze mogły się domyśleć, o co chodzi i poczuć się zrozumiane i nie tak bardzo osamotnione, bo w końcu nie tylko one są w takiej sytuacji. Ogólnie, to jak mówiłam w ostatnich sezonach, czyli 7-9 było coraz mnie tematów ,,tabu", przykładowo Scootaloo mieszka u swoich cioci-lesbijek. 

        Wczytuję edytor...
    • Prawda, są takie  tematy, tak jak piszesz bajka jest bardziej dla młodszych dzieci ale jak dla mnie chociaż jestem nastolatką, uważam że My Little Pony właśnie wyciąga rękę do takich dzieci i pokazuje różne przykłady takich sytuacji jak lesbijki czyli właśnie ciocie Scootaloo lub prawdopodobnie zmarli rodzice rodzeństwa Apple.

        Wczytuję edytor...
    • Po prostu przez te 10 lat, kiedy serial był produkowany zmieniło się trochę podejście ludzi do tych spraw. W pierwszych sezonach, powiedzmy do 3-4 świat przedstawiony w mlp był bardzo cukierkowy i wręcz wyidealizowany, tak, jakby twórcy chcieli zasłonić oczy dzieciakom i uczyć je, że na świecie nie ma żadnych poważnych problemów, a tragedia jest wtedy, kiedy dwie przyjaciółki się delikatnie pokłócą. 

      Szkoła Przyjaźni i wątek young six, jest moim zdaniem troszkę nawiązaniem do rasizmu. Można założyć, że każdy z tych gatunków, kucyki, gryfy, jaki i inne reprezentują różne narodowości. Widziałam nawet teorię, które konkretnie (kucyki Amerykanów, jaki Skandynawów, hipogryfy Greków itd), ale mniejsza z tym. Dzieci różniące się pochodzeniem od reszty często są obiektem szkolnych żartów, zwłaszcza w najmłodszych klasach, takich, do których adresowana jest kreskówka. Dobrze to było widać w odcinku, kiedy Yona szykowała się na szkolną imprezę. Z tego odcinka płynie morał, że nie należy się wstydzić swojego pochodzenia i kultury swojego kraju. 

      W Ameryce, dużo częściej niż w Polsce spotykane są pary jednopłciowe adoptujące dzieci. Z racji, że serial jest amerykański, to adresowany jest głównie do Amerykanów, stąd poruszenie tego tematu. W naszym kraju do teraz homoseksualizm jest uważany za temat tabu i niewyobrażam sobie, żeby ta sprawa została poruszona w jakim kolwiek polskim programie dla dzieci. 

      Mówiąc o Applejack, Sunburscie i innych bohaterach z prawdopodobnie zmarłymi rodzicami, to bardzo się cieszę, że ten temat został poruszony w mlp. Jeden z moich rodziców umarł, kiedy chodziłam do przedszkola. Wszystkie dzieci z mojej grupy wywodziły się z pełnych rodzin, dodatkowo we wszystkich kreskówkach, które wtedy oglądałam była pokazana wyidealizowana rodzina, gdzie i mama i ojciec żyją, wszyscy są szczęśliwi. To tylko dołowało mnie jeszcze bardziej. 

        Wczytuję edytor...
    • Użytkownik Fandomu
        Wczytuję edytor...
Daj okejkę tej wiadomości
Przyznano okejkę tej wiadomości!
Zobacz kto dał okejkę tej wiadomości
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.